W sobotę miałem okazję odwiedzić małą wioskę Klępsk, nieopodal Babimostu. Przyjechałem tam trochę wcześniej by zapoznać się z „terenem” przed fotografowaniem ślubu.
Przed mszą pojawił się też kościelny – sympatyczny dziadziuś, który trochę mi poopowiadał o historii budowli. Następnie otworzył kościółek bym mógł sobie pooglądać wewnątrz, wszedłem… szczęka wypadła mi z ust i poturlała się po drewnianej podłodze zabytku. Widziałem różne, zabytkowe kościoły w różnych miastach Polski, jednak żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Niesamowity klimat, piękne malowidła i zdobienia… Wszystko w doskonałym stanie. Jakbym cofnął się w czasie… Co ciekawe w świątyni współistnieją dwie religie – ewangelizm i wiara katolicka.
Z wrażenia przestałem myśleć o trudach, które po chwili na mnie czekały, a więc „walkę o dobre światło” w kościele. Ciemnica, ale generalnie dałem chyba „radę” ;) Ale o tym być może za jakiś czas…

Zaczęło się od paskudnej aury, szaro-buro, chłodno, deszczowo, a skończyło na pięknej słonecznej pogodzie.
Miało być spokojnie, w klimatach zieleni itp. Owszem, zielono było, ale był także kurs nauki jazdy na nartach wodnych, który w 15 minut przeszła Monika, było też trochę zabaw w wodzie i generalnie szeroko pojętej wodnej rekreacji :-D
Podziękowania dla Moniki i Daniela za zaangażowanie i odwagę, momentami łatwo nie było ;) A także dla Marty dla pomoc przy oświetleniu itp. oraz „świadkowej” za wsparcie duchowe pary młodej :)
Póki co jedno zdjęcie…

W inauguracyjnym meczu GKP pewnie wygrało z Sandecją Nowy Sącz 3:0. Kilka klatek z tego spotkania:

Jako przerywnik między wpisami z moimi gniotami, postanowiłem pokazać Wam sylwetkę mojego znajomego, fotografa przyrody – Sebastiana Okołotowicza.
Zadałem Sebastianowi kilka pytań. Jego odpowiedzi przybliżą Wam, między innymi, jak taka fotografia wygląda „od kuchni”.
Wspomnę tylko, że celowo w wywiadzie pominęliśmy kwestie sprzętowe, skupiając się raczej na innych aspektach fotografowania zwierząt.

Swoją przygodę z fotografią zacząłeś od razu od zdjęć przyrody? Dlaczego akurat ten rodzaj fotografii?

Od najmłodszych lat bardzo dużo czasu spędzałem z rodziną w lesie; zbieranie grzybów, łowienie ryb, przejażdżki rowerowe czy spacery. Ten świat już wtedy mnie fascynował, podglądałem przez lornetkę przyrodę, czytałem i przeglądałem czasopisma o tematyce łowiecko-przyrodniczej. Często jeździłem do lasu rowerem, już
w wieku 15 lat zdarzało mi się spać samemu w lesie, i choć rodzice bardzo się o mnie bali, to jednak pozwalali mi na to i akceptowali już wtedy moje hobby.
Mgliste poranki, niesamowite wschody słońca, śpiew ptaków, wrześniowe, zapierające dech w piersiach walki i koncerty jeleni byków… to wszystko mnie zachwycało. Do tego stopnia, że postanowiłem obrazy te uwieczniać za pomocą aparatu. Na początku były to krajobrazy, a gdy dostałem pierwszy teleobiektyw skupiłem się na podpatrywaniu życia zwierząt.

W tego typu fotografii wymagana jest ogromna ilość wolnego czasu i cierpliwość. Jak długo trwają takie „polowania na kadry” w lesie?

Dawniej, gdy pozwalał mi na to wolny czas, bywałem w lesie po kilkanaście godzin dziennie, w wakacje spałem na łące w namiocie.
Na przykład zimą fotografowałem ptaki drapieżne, ze specjalnie wybudowanej czatowni, w której spędzałem codziennie po około dziesięć godzin, często w temperaturze -20 stopni C. Ubierałem wtedy po kilka par spodni, kilka kurtek, ale i tak strasznie marzły mi stopy i zaciśnięte na aparacie dłonie. Niestety czasem zdarzało się, że mimo tak długiego czasu nie udało mi się nic ciekawego sfotografować. Bywało i tak, że przespałem albo przegapiłem np. walkę ptaków, z której mogłyby być świetne zdjęcia.
Obecnie pracuję i czasu mam niestety mniej, fotografuję w godzinach popołudniowych, na całodzienne wypady mogę pozwolić sobie tylko w dni wolne od pracy.

Wspomniałeś o czatowni. Mógłbyś przybliżyć to pojęcie?

Zacznę od tego, że fotografować przyrodę można na dwa sposoby. Mój ulubiony – podchód, czyli spacer po lesie lub polu z aparatem. Sposób dla ludzi takich jak ja, czyli z adhd <śmiech>. Metoda ta przynosi niestety słabsze efekty, wyjątkiem jest rykowisko czyli wrześniowe gody jeleni, wtedy „akcja” jest dynamiczna i ten sposób się sprawdza.
Drugi ze sposobów fotografowania to właśnie budowa czatowni czyli specjalnej kryjówki, w której pojawiam się przed wschodem słońca i siedzę nierzadko wiele godzin. Jest to na przykład dół o głębokości 1 metra, szerokości 1m i długości 2m, by móc w nim się swobodnie położyć, przykucnąć. Ocieplony styropianem, obity deskami, dodatkowo owinięty folią. Całość dokładnie zamaskowana gałęziami, kawałkami traw itp., z dwoma okienkami na wystające „lufy” obiektywów.
Czasem używam też czatowni mobilnych, czyli namiotu lub po prostu rzucam sobie na plecy siatkę maskującą i leżę tak na polu, czy łące w oczekiwaniu :)

Czy istnieją sposoby by zwabić zwierzynę w konkretne miejsca, by móc swobodniej fotografować?

Jest wiele sposobów, można po prostu dokarmiać konkretne gatunki zwierząt ich „przysmakami”. Na przykład dziki uwielbiają… kukurydzę.
Poza dokarmianiem stosuje się wabiki dźwiękowe, obecnie trwa okres godowy i można wabić rogacze czyli samce sarny zwykłym kawałkiem trawy. Składa się odpowiednio dłonie, wkłada między nie, kawałek trawy i umiejętnie dmucha.
Być może będzie to dla niektórych zaskoczeniem, ale wabi się nawet za pomocą odpowiednich dźwięków (np. pisk myszy), odtwarzanych z… odtwarzacza mp3. Inne proste narzędzia do tworzenia wabiących dźwięków to zatyczka od długopisu, rura od odkurzacza czy wspomniane już wcześniej odpowiednio złożone ręce. Oczywiście są też bardziej „profesjonalne” sposoby. Długo można by wymieniać…
Kiedyś zwabiłem lisa wabikiem na sarnę, emitowałem dźwięk pisku koźlaka. Lis był przekonany, że słyszy „kolację” :)

Posiadasz na swoim koncie jakieś wyróżnienia, osiągnięcia?

W lutym 2010r. w Strzeleckim Ośrodku Kultury odbyła się wystawa moich prac. Moje zdjęcia były m.in. w kalendarzu „Łowcy Polskiego” na rok 2010, na okładce
w „Braci Łowieckiej”. Było też kilka drobnych publikacji w tych gazetach oraz fotografia w książkowym kalendarzu na 2011r. W przyszłym roku planuję też wystawę
w Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej w Drezdenku oraz wydanie autorskiego kalendarza.

Chciałbyś coś przekazać osobom, które chcą spróbować swoich sił w tego typu fotografii? Gdzie mogą szukać informacji dotyczących fotografowania przyrody?

Mimo wszystko na początek nie polecam rzucania się na „głęboką wodę”, nie mając odpowiedniej wiedzy można zrobić wiele złego, choćby zakłócić lęgi ptaków. Jest na przykład zasada o niefotografowaniu ptactwa w gniazdach, a wielu „zielonych” tego nie wie i to robi. Może to powodować opuszczenie gniazd przez ptaki i śmierć „młodych”.
Chcącym spróbować tej dziedziny fotografii polecam sięgnąć do literatury, np. do książki „Fotografujemy ptaki”, autorstwa Grzegorza i Tomasza Kłosowskich. Kopalnią wiedzy jest też forum, znajdujące się pod adresem fotoprzyroda.pl

Na pewno fotografia przyrody na pewnym etapie wtajemniczenia wymaga dużych poświęceń, nie każdy jest w stanie długo pracować w tak ciężkich warunkach jak mróz, a w lecie w przesiąkniętym wodą ubraniu, wśród wszechobecnych komarów, mrówek czy kleszczy. Często też trzeba wytrzymać wiele godzin w nietypowej pozycji (np. w czatowni, czy na drzewie), nie można się poruszyć, bo grozi to spłoszeniem zwierza. Wypadałoby poznać teren, na którym mamy zamiar fotografować, biologię danego gatunku zwierząt, ich zwyczaje. Musimy sobie z tego wszystkiego zdawać sprawę i jeśli się nie zniechęcimy to ta piękna dziedzina fotografii stoi przed nami otworem.

Dzięki za rozmowę :)
Więcej zdjęć Sebastiana można zobaczyć na Jego stronie http://okolotowicz.art.pl/

Anioły są na Ziemi

Lipiec 25, 2010

Dwa zdjęcia „z szuflady”, mające dla mnie i mojej Magdy niesamowity ładunek emocjonalny, czyli nasz Jaś :) Co prawda aniołek jest już trochę większy niż na tych zdjęciach i coraz częściej pokazuje różki, ale i tak więcej w nim aniołka niż diabołka :)

Trash the dress

Lipiec 23, 2010

Kilka ujęć z sesji jaką wykonałem wczoraj, czyli tzw. „trash the dress”. Chciałem najpierw sprawdzić jak coś takiego „wyjdzie”, toteż nie namawiałem do sesji żadnych nowożeńców, tylko zrobiłem to z modelami, którzy nie są autentyczną parą młodą. Podziękowania dla Kamili i Krzyśka za poświęcenie, momentami nie było łatwo, dla Przemka J. za wizaż oraz dla salonu sukien ślubnych „Srebrny Anioł” za użyczenie sukni ślubnej.
Więcej zdjęć z tej sesji za jakiś czas, na mojej stronie www.photo-markowski.net

Od jakiegoś czas na rynku obserwuje się brak pewnych korpusów Nikona w niektórych sklepach. Chodzi tu o D90 i D700. Oczywiście od razu podejrzenie pada na kończenie produkcji tych aparatów, „wietrzenie” magazynów i miejsce dla następców. Obydwa korpusy są jakiś czas na rynku, więc ich następcy być może rzeczywisćie pojawią się „na dniach”.
Moim zdaniem główne zmiany w obydwu korpusach będą szły w kierunku ulepszonego kręcenie video. W tej materii Nikon jest w tyle za Canonem i pewnie będzie chciał to nadrobić. Ciężko powiedzieć jakie sensory znajdą się w tych korpusach. Jak dla mnie w następcy D700 może zostać ta sama matryca, być może lepiej oprogramowana. Życzyłbym sobie za to np. lepszego (szerszego)pokrycia punktami AF, może dwóch slotów na karty, fajnego trybu video (kurde, nie wierzę, że to napisałem ;) ). Oby Nikon nie przesadził tylko z ceną nowego korpusu.
Jeśli chodzi o obiektywy to na stronie nikonrumors.com pojawiła się lista szkieł, które rzekomo niedługo ma zaprezentować Nikon.

A więc widzimy tam:
- Nikkor AF-S 85mm f/1.4G N
- Nikkor 24-120 f/4 ED VR N
- Nikkor 18-200 f/3.5-5.6 ED VR (or 28-300mm)
- Nikkor 55-300mm f/4.5-5.6 ED VR DX

Jak zwykle przy tego typu informacjach ciężko powiedzieć czy są to parametry wyssane z palca, czy jednak rzeczywiście przecieki (choćby celowe) dot. nowych obiektywów Nikkor.
Pozycja numer jeden to nabożne życzenie użytkowników od wielu lat, brak jest w stajni Nikona nowego szkła portretowego z silnikiem AF-S i na takie „szkło” czekają „wszyscy”. Jest więc duża szansa, że ten obiektyw wreszcie Nikon zaprezentuje i wprowadzi do sprzedaży.
Kolej na 24-120 f/4 ED VR N… Biorąc pod uwagę, że jakiś czas temu pokazano N16-35 f/4 VR i być może był to początek serii szkieł pełnoklatkowych z stałym światłem 4, to i ten obiektyw teoretycznie miałby sens. Z drugiej strony jest jednak stosunkowo młody obiektyw N24-120 f/3.5-5.6, więc wydaje mi się, że ta pozycja to raczej „fake”.
Kolejną pozycja na liście jest N18-200 f/3.5-5.6 ED VR, czyli meeega zakres z przeznaczeniem dla matryc FX. Nie sądzę by Nikon pokazał coś takiego, ale kto wie… ;)
Ostatnią pozycją jest zoom dla formatu DX, czyli N55-300mm f/4.5-5.6 ED VR DX. Obiektyw dość realny. Co prawda jest na rynku od dawna N70-300 VR, ale Nikon odświeża obiektywy z VR, dając nową wersję tego systemu, więc może i w tym przypadku tak jest, a przy okazji postanowił trochę rozszerzyć (dolny) zakres.
Czas pokaże co z tych spekulacji okaże się prawdą, a co informacją wyssaną z palca..

Sesyjnie, MadMax’owo :)

Lipiec 21, 2010

Z wczorajszego „focenia” kilka zdjęć…

Na dworze niesamowite upały, a więc wyjścia były dwa – albo sesja wieczorem, albo wczesnym rankiem. Zresztą i światło w tych porach najlepsze… Postawiłem na wczesny ranek, przekonałem ekipę, że to będzie najlepsza pora, umówiliśmy się na konkretne godziny, a więc start „akcji” miał być o 4 rano :-D i… zaspałem :)
Na szczęście telefon wybudził mnie ze snu i udało się przybyć na miejsce sesji wcześnie rano, choć godzinę później niż zakładaliśmy ;) Ale i tak światełko fajne było, ludzi na plaży jeszcze brak i temperatura powietrza w sam raz. Przykładowe zdjęcia poniżej.