Postanowiłem podzielić się moim podejściem do obróbki fotografii ślubnych. Zacznę może od tego, że zdjęcia edytowało się i poddawało retuszowi praktycznie „od zawsze”. Nie do końca jest prawdą, że w czasach fotografii analogowej nie stosowano takich zabiegów. Pamiętacie zdjęcia ślubne Waszych babć i dziadków? Przypominacie sobie, te idealnie gładkie, bardzo jasne ich twarze, bez żadnych skaz? 🙂 To była właśnie ówczesna obróbka, retusz. Oczywiście robiono to całkiem innymi technikami i narzędziami niż obecnie. Dziś gdy operujemy materiałem w formie cyfrowej, edycja odbywa się albo już w aparacie lub później – w programie graficznym.
Na przestrzeni lat obserwowałem różne trendy i mody, w kwestii wyglądu zdjęć ślubnych i nie tylko. Sam tym trendom ulegałem, pewnie także obecnie, choć w dużo mniejszym stopniu niż kiedyś. Każdy świadomy fotograf przechodził drogę, podczas której „szukał” swojego stylu, zarówno w sposobie fotografowania, jak i obróbki zdjęć. A ta ostatnia to właśnie taki szlif, który zostaje nadany fotografiom przed ich wydrukowaniem w postaci odbitek czy fotoalbumów.
Tak jak zmienia się moda odzieżowa, tak samo istnieje i zmienia się moda w fotografii ślubnej. Widzimy głównie to my, fotografowie, klienci mniej, bo odbiorca fotografii ślubnej zaczyna się nią interesować raczej dopiero w momencie, gdy szuka fotografa na swój ślub i wesele.
I tak na przykład swego czasu bardzo popularne były fotografie ślubne o bardzo agresywnej kolorystyce, z nasyconymi do granic absurdu barwami. Był też trend na zdjęcia plenerowe z mocno widocznym, sztucznym błyskiem, albo takie gdzie symulowano kliszę fotograficzną (przydymione barwy, obniżony poziom czerni itd.). Nie tak dawno fotografowie w Polsce zachłysnęli się stylem „VSCO” (nazwa pochodzi od filtrów barwnych, które nadają zdjęciom specyficzną kolorystykę). Ciekawy styl, jednakże w mojej ocenie pasujący głównie do specyficznych wesel np. rustykalnych.
Wracając do mojej edycji zdjęć – dlaczego obrabiam fotografie w taki, a nie inny sposób? Jestem zdania, że obróbka musi pasować do mojego stylu fotografowania. Nie mogę co roku zmieniać diametralnie sposobu edycji, tylko dlatego, że akurat panuje dany trend. Klienci wybierają mnie na podstawie mojego dotychczasowego portfolio, fotografii które zrobiłem wcześniej.
Po drugie moje fotografie muszą współgrać ze stylem danego ślubu/wesela. Inaczej podejdę do obróbki pleneru ślubnego na łące, o wschodzie słońca, a inaczej gdy sesja odbyła by się w kolorowym, wesołym miasteczku.

fotograf-slubny-szczecin

Często zadaję sobie pytanie – jak moje zdjęcia będą odbierane przez oglądających za 20, 30 lat? Każdy fotograf ma nadzieję, że jego kadry przetrwają wieki. W przypadku fotografii ślubnych jest na to spora szansa, bo zdjęcia te są często przekazywane w rodzinie, z pokolenia na pokolenie, na przykład w formie albumów.
Uważam więc, że trzeba „wypośrodkować”, między aktualnymi oczekiwaniami rynku, znać nowoczesne techniki obróbki, obserwować trendy np. w zagranicznej fotografii ślubnej. Ale jednocześnie próbować robić to ponadczasowo, naturalnie. I tym się kieruję w przypadku swoich zdjęć – śledzę rynek, uczestniczę w warsztatach topowych polskich fotografów, jestem obecny w wielu grupach tematycznych – słowem – „wiem co w trawie piszczy”. Ale staram się balansować między trendami, i tym co może  podobać się w danej chwili Parom Młodym, a jednocześnie nie przesadzić i nie przekroczyć pewnej granicy naturalności.
Jestem zdania, że zdjęcia w bardziej naturalnej kolorystyce będą wizualnie dobre zawsze, czego nie można być pewnym w przypadku obróbki zbyt forsownej. Oczywiście dobra fotografia obroni się zawsze jeśli będzie po prostu dobra jej treść, ale na potrzeby tego wpisu zakładam, że mówimy o generalnie zdjęciach dobrych.
Chcę więc byście mieli właśnie takie zdjęcia – ponadczasowe i modne zawsze. Znów wrócę z porównaniem do świata mody – mała, czarna od Coco Chanel. Ma ponad 90 lat i nadal jest „na czasie”. Bardzo mi zależy, by Wasze dzieci, wnuczki, widząc Wasze zdjęcia ślubne, oglądały je z przyjemnością. Ale przede wszystkim Wy sami. Nie tylko za miesiąc, rok, po ich zrobieniu, ale także za lat kilkanaście.

Tekst chroniony prawem autorskim, kopiowanie części i/lub całości jest zabronione.